Nowe Technologie w Sztuce – o Przyszłości Kultury

Monika Klein, doświadczona producentka kulturalna i współtwórczyni nowatorskich projektów łączących sztukę z technologią, opowiada o tym, jak nowe technologie w sztuce zmieniają sposób, w jaki artyści tworzą, a widzowie odbierają dzieła. W rozmowie porusza kluczowe kwestie dotyczące współpracy między artystami tradycyjnymi a multimedialnymi, reakcji publiczności na innowacyjne formy prezentacji oraz wyzwań stojących przed polską edukacją artystyczną.

Gdy Tradycja Spotyka Innowację

Jak powstał projekt Ukryte przestrzenie i jaka była jego główna idea?

Projekt narodził się w ramach większej inicjatywy T.A.B – technologia, sztuka, biznes, którą realizujemy wspólnie z Media Dizajn. Wpadliśmy na pomysł, żeby zderzyć artystę nowych mediów z artystą klasycznym – kimś, kto używa medium takiego, jak się używało tysiąc lat temu, czyli po prostu farby i pędzla.

Podczas tego projektu współpracowaliśmy z duńskim artystą Rene Holmem, z którym od lat mamy kontakt, oraz z artystą wizualnym Rufusem z Akademii Sztuki. Byliśmy po prostu zachwyceni reakcją artysty tradycyjnego – tym, jak otwarty był Rene na interpretację swojego dzieła przez innego artystę. Ta współpraca zaowocowała pokazami w Wilnie, Berlinie i Szczecinie.

Co was najbardziej zaskoczyło w reakcjach artystów podczas tego procesu?

Obserwując reakcje zarówno artystów w fazie produkcji, jak i później widzów tej wirtualnej rzeczywistości rozszerzonej, doszliśmy do wniosku, że warto kontynuować ten projekt. Dzięki wsparciu z KPO udało nam się rozszerzyć współpracę o polskich artystów szczecińskich: Maćka Osmyckiego, Katarzynę Szeszycką i Pałkosa, czyli Fruit of the Loom.

Podjęłam decyzję, żeby sięgnąć po bardzo różne formy sztuki tradycyjnej. Choć wszystko to była sztuka tradycyjna, to wyraz i sposób, w jaki była tworzona, był bardzo różny – w związku z tym efekt też był różny.

Technologia jako Narzędzie Interpretacji, Nie Kopiowania

Jak wyglądał proces współpracy między artystami tradycyjnymi a specjalistą od nowych technologii?

Rufus to osoba, która nie tylko świetnie operuje technologią, ale to jest jego pasja. Śledzi wszystkie nowinki i możliwości rozwiązań. Technologia sama w sobie może nie jest najnowsza, ale wszystkie te aktualizacje i nowinki dają bardzo dużo różnych możliwości.

Proces polegał na wielu spotkaniach i rozmowach, na zrozumieniu tego, co się kryje pod sztuką realizowaną przez tych trzech artystów. Sztuka to wolność, nie możemy nakładać na to ograniczeń. Jedynym ograniczeniem była technologia. Trzeba było trochę zostawić ten proces sam w sobie, jedynie sprawdzać terminy, motywować, przekonywać.

Jaki był finalny efekt tych współprac?

Finał był taki, że te  dzieła, które powstały ze współpracy Holm – Rufus, Osmycki-Rufus, Szeszycka-Rufus,  Pałkos-Rufus, to są cztery zupełnie oddzielne uniwersa, które bardzo dobrze oddają charakter pracy, filozofię pracy i charakter artystów. Zostały wykorzystane różne technologie do opowiedzenia sztuki tradycyjnej.

Reakcja artystów była wzruszająca – naprawdę dziękowali, że byli w tym projekcie. To nie jest oczywiste ani spotykane, że jeden artysta interpretuje dzieło drugiego. To nie jest kopia tego obrazu czy oryginału – to zupełnie nowa jakość, zupełnie nowe dzieło, które żyje swoim własnym życiem. To kolejna warstwa interpretacji.

Między Edukacją a Komercją

Jak ocenia Pani obecne wykorzystanie nowych technologii w wystawach artystycznych?

Nie jestem fanką takich komercyjnych rzeczy jak wystawy wirtualne. Dobrze, że się dzieją, bo zachęcają ludzi do oglądania sztuki i uczestniczenia w niej. Może coś się dalej wydarzy, ale to jest bardzo komercyjne podejście, efekciarskie – takie “discopolo” w podejściu do sztuki.

To są tanie efekty, które mają być proste, żeby ludzie sobie powiedzieli “ok, fajnie byliśmy”. Ale to nie jest coś, co uczy o sztuce, coś co powoduje, że sztuka ma wymiar nie tylko rozrywkowy, ale transformacyjny, refleksyjny – coś, co wnosi do naszego życia i je wzbogaca.

A jak powinno wyglądać mądre wykorzystanie technologii w sztuce?

Mądre wykorzystanie technologii – i tu nie mówię tylko o XR czy VR, ale też o różnych audiobookach, audiotranskrypcjach, filmach – to odpowiedź na to, co się dzieje z widownią. Widownia wychowuje się w takich sytuacjach, więc pójście do zwykłego muzeum może być dla nich nudne. Rozszerzenie o technologię może powodować, że rzeczywiście coś zostanie w tych głowach.

Edukacja Artystyczna Polska Wymaga Rewolucji

Jakie są główne problemy polskiej edukacji artystycznej?

W Polsce nie mamy narzędziownika, nie mamy słownika do mówienia o sztuce. Nie wiemy, jak ją interpretować, jak się do niej odnosić. Nieprzygotowana osoba, która idzie do muzeum i ogląda obraz czy rzeźbę, nie ma kontekstu, nie potrafi się do niej odnieść.

Nie możemy robić tak, że nieprzygotowaną osobę wsadzamy do samolotu i mówimy “prowadź samolot”. Tak się nie dzieje – jest edukacja. Tak samo powinno być ze sztuką – trzeba się tego trochę nauczyć, a technologia może bardzo mocno pomóc.

Jak technologia może wspomóc edukację artystyczną?

Technologia może dać narzędzia do opowiadania o sztuce, do poczucia jej inaczej, poczucia jakichś emocji i rozpoczęcia rozmowy o niej. Sztuka sama w sobie jest bardzo nieśmiała w Polsce.

Czytałam artykuł o tym, że w Polsce edukacja artystyczna polega na tym, że w podręcznikach nagle pojawia się fragment ze sztuką – to takie “achtung kunst”, uwaga sztuka. Trzeba stanąć na baczność, przeczytać, odtworzyć, opowiedzieć, co autor miał na myśli. Nie ma w tym żadnej emocji.

Ludzie boją się chodzić do teatrów, filharmonii, galerii, bo nie są tego nauczeni, nie wiedzą, jaka tam panuje kultura, czy będą zaakceptowani. W Polsce mamy też problem z publikacjami, otoczeniem, wystawami, architektonicznym chaosem – ciężko wymagać od ludzi, żeby się sztuką interesowali.

Wyzwania Finansowania i Kompetencji

Jakie są główne problemy z finansowaniem projektów kulturalnych wykorzystujących nowe technologie?

Dofinansowanie może być narzędziem wspierającym nowe technologie, ale ma też swoje wady. Kultura potrzebuje dofinansowania, ale te dofinansowania trochę psują, ponieważ sam projekt jest ważny – dostarczamy coś, dowozimy i nie myślimy, co się dzieje później.

Mamy sfinansowany proces produkcyjny, więc powstają kiepskie filmy, wystawy, prace. Później to się pokazuje i ląduje w koszu. Nie ma myślenia o tym, co później, jak to utrzymać, jak wykorzystać. Brakuje mi łączenia dotacji z myśleniem o przyszłości, z komercjalizowaniem – nie w sensie zarabiania pieniędzy, ale udostępniania szerszej publiczności.

Jakich kompetencji najczęściej brakuje instytucjom kulturalnym?

Przede wszystkim technologicznych. Instytucje nie wiedzą, jaką technologię mogą wykorzystać, co się w ogóle dzieje. Ta edukacja jest niezmiernie potrzebna. Nie mówię, że każdy muzealnik powinien umieć robić w Blenderze wirtualne wystawy 3D, ale świadomość tego, że coś takiego można zrobić i jak to zrobić, byłaby fajna.

Brakuje świadomości tego, że coś takiego jest w ogóle możliwe.

Przyszłość Wystaw Łączących Sztukę i Technologie

Jaka jest przyszłość wystaw wykorzystujących nowe technologie?

Potrzebujemy tego, żeby to się zadziało, ale pojawia się pytanie – jak to się zadzieje, żeby się nie znudziło? Trzeba robić to w dobrej, wysokiej jakości. Tak jak nie każdy film jest dobry i nie każdy ma odbiorców, tak z wirtualną rzeczywistością i technologiami jest podobnie.

Nie każda technologia będzie zachwycała, jeżeli nie będzie miała jakiegoś znaczenia, sensu, przekazu. Sama technologia to algorytm, z którym wchodzimy w reakcję. Dobre zaprojektowanie tego algorytmu, dobry pomysł, przekaz – to jest kluczowe.

Kiedyś zastanawialiśmy się , czy film wyprze teatr – nie wyparł. To zupełnie inny sposób odbierania, postrzegania sztuki. I taj jest z wirtualną rzeczywistością. Tak jak może być zły film, złe przedstawienie, zły obraz, tak samo może być zły VR. Będziemy mieć do czynienia i z dobrym, i ze złym VR-em, ze złą technologią.

Rozmowa z Moniką Klein pokazuje, że nowe technologie w sztuce to nie tylko efektowne gadżety, ale potężne narzędzia edukacyjne i interpretacyjne. Kluczem do sukcesu jest przemyślane podejście, które łączy szacunek dla tradycji artystycznej z innowacyjnymi możliwościami technologii. Przyszłość kultury leży w mądrym wykorzystaniu tych narzędzi – nie jako zamienników dla tradycyjnych form sztuki, ale jako sposobów na ich wzbogacenie i udostępnienie szerszej publiczności.

Screenshot